Wybierz język
pl gb

Aktualności

← Powrót do listy aktualności

Piątka z przodu jest niewybaczalna

30 07 2012 | Piotr Kociołek

To autentyczny cytat z jednego z head hunterów, który powiedział, że czwórka z przodu jest jeszcze wybaczalna, piątka już nie. Chodziło oczywiście o „dopuszczalny” wiek kandydatów.

Pozostaje wierzyć ministrowi Rostowskiemu, że za dwadzieścia lat tak zmieni się równowaga na rynku pracy, że 65-latkowie będą rozchwytywani przez firmy.

Gdyby tak się miało rzeczywiście zdarzyć, to może już dziś warto zacząć się do tego przygotowywać. Powyższy cytat pokazuje, że kluczową przeszkodą będzie bariera mentalna. Nie okłamujmy się – head hunter sam z siebie pewnie nic nie ma do pań i panów po pięćdziesiątce i nie mówiłby tak, gdyby tego nie usłyszał od swojego zleceniodawcy – zwykle szefa HR, który z kolei takie ograniczenia dostał od odpowiedniego szefa biznesu.

Problem zresztą nie dotyczy tylko korporacji – to szerszy kulturowy fenomen erozji autorytetu związanego z wiekiem. Po części sami starsi są sobie winni. Trudno z szacunkiem odnosić się do pięćdziesięcioparolatka zostawiającego po wielu latach rodzinę dla pani, która mogłaby być jego córką lub podstarzałych celebrytek obnoszących się w mediach ze swoją oczywistą głupotą. Z drugiej strony sami młodzi nie chętnie szukają u obcych rad i wzorów do naśladowania.

W warunkach korporacyjnych zbyt często jedyny wymiarem określającym wartość człowieka dla firmy jest bezpośrednia produktywność. Ta rzeczywiście z wiekiem często spada. Trudno być w wieku 60 lat handlowcem równie energicznym i pozbawionym oporów w przebijaniu się do klienta co w przypadku 30-latka. Tak jednak jak w sporcie, byli zawodnicy, nawet nie koniecznie ci najlepsi, zostają wybitnymi trenerami. Podobnie w organizacji warto szukać ścieżek kontynuacji kariery wewnątrz firmy, które pozwolą pracownikom z biegiem lat przechodzić z ról „zawodniczych” do ról „trenerskich”.

Jesteśmy w trakcie realizacji programu mentoringowego, który wyrasta z takich właśnie przesłanek. Firma chce uruchomić dialog międzypokoleniowy, wykorzystać doświadczenie i wiedzę „starych”, a jednocześnie dokonać szybszej inkorporacji młodych inżynierów do wartości, tradycji i kultury technicznej, która nie ma sobie równych na świecie i jest bodaj najważniejszym jej „strategicznym zasobem”. To przykład myślenia w perspektywie strategicznej, w której liczy się już nie tylko krótkoterminowa produktywność, ale budowanie kultury gwarantujących firmie przetrwanie, rozwój i utrzymanie przewagi konkurencyjnej w horyzoncie mierzonym dekadami.