Wybierz język
pl gb

Aktualności

← Powrót do listy aktualności

Być sukcesorem...

18 07 2013 | Stefan Bulaszewski

Program sukcesji – taki z prawdziwego zdarzenia - zakłada, że osoba sukcesora zostaje oficjalnie ujawniona. To słuszne i konieczne, ale tu zaczynają się wyzwania...

DRUGA LINIA czyli NASTĘPNY W KOLEJCE

 
Być sukcesorem, potencjalnym następcą – dla „namaszczonego” pracownika to wyróżnienie, duma, satysfakcja.

Program sukcesji – taki z prawdziwego zdarzenia - zakłada, że osoba sukcesora zostaje oficjalnie ujawniona. To słuszne i konieczne, ale tu zaczynają się wyzwania.

Koledzy, którzy - w najlepszym wypadku - patrzą wilkiem: „czy on jest lepszy ode mnie?”, „czy może mi coś kazać?”. Szef więcej wymaga,
a czasem, gdy relacja jest niełatwa, pojawia się napięcie: czy spełnimy wzajemne oczekiwania?


Dla sukcesora czas do awansu jest nieokreślony: miesiące? Wiele lat? Ja sam jako sukcesor – jestem pozytywnie zmobilizowany. Jednak, po pewnym czasie, może wkraść się zniechęcenie, niecierpliwość... Temu wszystkiemu można zaradzić: potrzebna jest uważna, aktywna praca HR ze wszystkimi zainteresowanymi, przemyślany podział odpowiedzialności i staranna konstrukcja programu, elastyczność i czujność.

Czasem sprawdza się włączenie zewnętrznych coachów lub konsultantów, którzy przez dobrze zaplanowane warsztaty wesprą uruchomienie programu. To ostatnio coraz częstsze zajęcie moich kolegów i koleżanek z TTX Institute.